Długość: 4,2 m (rozmiar 5), realnie 4,34 m po krótszym boku
Splot: żakardowy
Pierwsze wrażenie po pomacaniu chusty było bardzo pozytywne i nie chodzi tutaj tylko o piękne kolory, ale o miękkość chusty, przy czym nie miękkość chusty złamanej, ale miękkość w dotyku – pierwszy kwadrans spędziłam głaszcząc chustę, bo jest taka milutka!
Tula jest z grubszych, choć nie najgrubszych na świecie, żakardów. W porównaniu do maków Pellicano Baby jest wręcz cienka ;-) Motało się ją w miarę dobrze, jednak górna krawędź miała tendencje do wywijania się. Wykorzystałam chustę do zamotania kieszonki, kangura i plecaka prostego. Zdecydowanie prościej było mi ją opanować przy kieszonce, plecak się posypał, dla mnie była do niego za gruba i nie mogłam jej dobrze ułożyć. Chusta przyszła do mnie już złamana, więc dociągnie było średnio trudne, choć nie wiem, czy osoba początkująca by sobie dobrze poradziła.
Mam wrażenie, że zdejmuje słodki ciężar (~8 kg) lepiej niż moje pasiaki (Storchenwiege i Natibaby).
Jest to jedna z tych chust, które ładniej wyglądają na żywo niż na zdjęciach. Jakość wykonania i kolorystyka są bez zarzutu. Jest po prostu piękna.
- wygląd i jakość tkaniny;
- chusta współpracująca, ale nie samowiążąca;
- nie za gruba.
- nie dla osób początkujących;
- cena.
Pomimo piękna chusty i sympatycznego motania, nie skradła mojego serca. Może dlatego, że to jednak nie moje kolory. Myślę, że to chusta dla kolekcjonerek/kolekcjonerów, od święta bardziej, a nie na co dzień. W wadach wpisałam cenę, ale to bardzo subiektywna opinia – za taką jakość wykonania jednak warto zapłacić nieco więcej.







